środa, 15 stycznia 2014

Wspomnienie o Stefanie Wiśniewskim

Opublikowany poniżej tekst to wspomnienie pana Zygmunta Wiśniewskiego o jego bracie - Stefanie Wiśniewskim. Z panem Stefanem Wiśniewskim miałem przyjemność zetknąć się jeszcze jako dziecko, gdy uczył on języka niemieckiego w Szkole Podstawowej Nr 3 w Braniewie. Zapamiętałem go jako człowieka zdyscyplinowanego i wzbudzającego respekt, a jednocześnie życzliwego i ciepłego. Często na lekcjach opowiadał nam o czasach wojny, choć wtedy nie potrafiłem docenić wartości tych ciekawych narracji. Dzięki wspomnieniom jego brata miałem okazję po latach wrócić do historii pana Wiśniewskiego. Rzecz wydaje mi się na tyle interesująca, że publikuję ją na blogu.

środa, 3 lipca 2013

List do Ciebie (opowiadanie)

Normalność jest ceną. Płaci się ją, aby żyć. Tego zdążyłem się nauczyć przez 33 lata życia.

piątek, 31 maja 2013

Duch w maszynie 5/5 (opowiadanie)

Gdzieś na moście zapiszczały opony hamującego samochodu. Usłyszeli stłumione okrzyki. Przez kilka sekund, które rozciągnęły się jak w spowolnionym filmie, patrzyli na ludzką sylwetkę mknącą ku tafli wody. Wpadła w rzekę bezwładnie, jak szmaciana lalka.
- Kurwa! To człowiek!

środa, 29 maja 2013

Duch w maszynie 4/5 (opowiadanie)

- Proszę pana! - Orzeł stanął przy nim i zgromił go spojrzeniem. Mężczyzna, krzywiąc się w nieprzyjaznym grymasie, zmierzył go wzrokiem.
- Co za pajac... - Widok na tyle go rozbroił, że uszła z niego agresja. Jeszcze raz przyjrzał się natrętowi i wybuchnął śmiechem. Przebieraniec stał niewzruszony, aż w końcu Krzysiek przestał się śmiać.

- Co jest, pajacu? Wetkniesz mi ulotkę? Co ty w ogóle reklamujesz? To musi być straszny syf. Nie chcę tego. - Znowu zaniósł się śmiechem.

wtorek, 28 maja 2013

Duch w maszynie 3/5 (opowiadanie)

- Co za syf - Szymon, gdy już odeszli na bezpieczną odległość, odpalił papierosa i spoglądał na chaotyczną bójkę. Kobiety piszczały i klęły, faceci krzyczeli i prali się po mordach.
- Chodź, Szymek, zaraz będą psy.
Poszli w stronę parku.

poniedziałek, 27 maja 2013

Duch w maszynie 2/5 (opowiadanie)

- Ok – rzucił już przez ramię, w połowie drogi do salonu, skąd wziął marynarkę. Przechodząc obok, mocno klepnął ją w tyłek, co z nawiązką zastąpiło gorzkie pożegnanie i kłótnię. Spodobało mu się to. Ustawił rzeczy na swoim miejscu. Nie chce to nie, jej pieprzona sprawa. Rzucił jej protekcyjne “Dobranoc” i lekko trzasnął drzwiami. Głupia cipa. Nie zamierzał wikłać się w żadne gierki. Ich znajomość była prosta i klarowna. Lubił takie układy. Proste i klarowne. Żeby było wiadomo, o co chodzi.

niedziela, 26 maja 2013

Duch w maszynie 1/5 (opowiadanie)

Zamek odskoczył z miękkim szczęknięciem i klapa bagażnika uniosła się. Oślepiło go światło latarek. Był skrępowany. Wywlekli go brutalnie i rzucili na ziemię. Próbował uciekać. Ze związanymi nogami nie zdołał się nawet podnieść. Bezsilnie szarpnął się kilka razy. Leżał twarzą w pachnącej spokojem, soczystej trawie. Przekręcili go na plecy. Zgasili latarkę, za to zapalili postojowe światła w aucie. Teraz widział ich twarze. Trzech mężczyzn: Teodor Kies i jego dwóch mięśniaków - dryblas o tępym spojrzeniu i drugi, nieco szczuplejszy, ze szczurzą twarzą bez wyrazu. Ten szczurzy wyciągnął nóż i pochylił się nad nim. Szybkimi ruchami przeciął krępujące go sznury.